Fikcja edukacyjna a rynek pracy

Fikcja edukacyjna a rynek pracy

Kończysz szkołę podstawową? Koniecznie przeczytaj!

Wkrótce rozpoczyna się okres rekrutacji ósmoklasistów do szkół ponadpodstawowych. I jak co roku rusza festiwal ofert dla absolwentów podstawówek.  

Dyrektorzy szkół średnich robią wszystko, żeby przyciągnąć do swoich placówek jak najwięcej kandydatów. Od ilości otwartych oddziałów zależy liczba godzin i etatów dla nauczycieli – czyli praca dla nich i pieniądze.

Szkoła to także zakład pracy, dający pracę – którą każdy chce utrzymać i trudno tu się dziwić.

Szkoda, że to niekiedy jest najważniejsze i przysłania cele istnienia instytucji jaką jest szkoła.

Szczególną kreatywnością w tej kwestii wykazują się niestety licea.

Nieco starsi czytelnicy pamiętają, iż kiedyś liceum było poważną szkołą,  przygotowującą ucznia do pójścia na konkretne studia.

Stąd tylko trzy klasyczne typy liceum: humanistyczny, matematyczno- fizyczny i biologiczno- chemiczny.

Śledząc oferty edukacyjne, jakie obecnie oferują niektóre licea, można mieć odczucie, że szkoły prześcigają się w tym, kto ma ciekawszą nazwę profilu liceum.

I stąd mamy takie wynalazki jak: liceum inżynierskie, informatyczne, policyjne, lotnicze, strażackie, ratownik medyczny, dziennikarskie, psychologiczne, prawnicze i wiele innych podobnych atrakcji.

Nazwa takiego liceum ma sugerować potencjalnemu kandydatowi, że szkoła ta jakby trochę przybliży go do jakiegoś zawodu, który miałby w przyszłości wykonywać.

Smutna rzeczywistość

Niestety w  rzeczywistości jest zgoła inaczej. Tak naprawdę jest to marketingowa przynęta, polegająca na zamazaniu niedoświadczonemu młodemu człowiekowi faktu, iż jest to najczęściej zwykle liceum z dołożonymi pojedynczymi godzinami nadprogramowymi np. wiedzy o policji, informatyki itp.

I tak naprawdę uczeń nie uzyskuje tutaj ani solidnego wykształcenia licealnego, ani zawodowego.

Dlaczego szkoły uciekają się do takich podstępów?

Odpowiedź jest prosta. Coraz mniej młodzieży chce podejmować naukę na trudniejszych kierunkach. Wielu chce przejść liceum jak najmniejszym nakładem pracy, nie do końca myśląc co będzie potem.

Ktoś lubiący np. informatykę pomyśli, że w liceum informatycznym będzie miał lżej i będzie robił to co lubi. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że nie da się wykształcić zawodowego informatyka kilkoma dołożonymi w programie takiego liceum godzinami tego przedmiotu.

Oczywiście, dyrektorzy liceów będą bronić swoich racji. Stają się jednak bezradni wobec takiego np. porównania:

– ilość godzin przedmiotów informatycznych w liceum informatycznym -180

– ilość godzin przedmiotów zawodowych w technikum informatycznym – 1680

To proste porównanie ukazuje skalę możliwości przygotowania informatyka po jednym i po drugim typie szkoły.

Po skończeniu takiego liceum uczeń często dochodzi do wniosku:

  • że  nie uzyskał właściwych umiejętności jako informatyk,
  • oraz nie zdołał właściwie przygotować się do chociaż przyzwoitych studiów.I tu zaczynają się spóźnione refleksje. Co robić?

Szkolnictwo zawodowe

Zdecydowanie bardziej uczciwie na tym tle wygląda oferta techników i szkół branżowych.

Tutaj czas kształcenia, jego struktura i program dają duże szanse zdobycia zawodu figurującego w nazwie kierunku. Nikt tu nie musi uciekać się do fikcji i uatrakcyjniania samej nazwy.

Niestety często także rodzice ósmoklasistów, nieświadomi pułapki, jaką stanowią licea o tak dziwacznej nazwie, nie są w stanie odradzić dziecku takiego wyboru.

Tego, jak jest w rzeczywistości , dowiadują się najczęściej w momencie otrzymywania  świadectwa ukończenia takiego liceum. W tym momencie dochodzi rzeczywistość ukazująca o tym czego zabrakło. Jednak wtedy jest już  za późno.

Zarówno władze oświatowe jak i dyrektorzy takich szkół, przymykając oko na prawdę, czynią  krzywdę niedoświadczonym jeszcze  i szukającym wygody, już na starcie w dorosłe życie, młodym ludziom.

Quo vadis polska szkoło?

Warto zastanowić się w jakim kierunku zmierza polska oświata. Nie od dziś wiadomo, że cały system szkolnictwa spada na dno. Tworzenie fikcji i udawanie, że wszystko jest w porządku powoduje pogrążanie się całego systemu edukacyjnego.

Każdemu kandydatowi do szkół ponadpodstawowych należy się rzetelna informacja. Może dzięki właściwemu wyborowi szkoły średniej mniej będzie ludzi z fikcyjnym wykształceniem, a na rynek pracy trafi więcej jakże potrzebnych i dodatkowo dobrze opłacanych fachowców?

Dalsze udawanie, że nic się nie dzieje, spowoduje pertubacje daleko bardziej poważne niż nierzetelne informacje podczas rekrutacji do szkół.

Należy to mieć na uwadze, gdy już za chwilę młodzi ludzie odwiedzą szkoły podczas dni otwartych i będą oczekiwać prawdziwych informacji. Nie fikcji i domniemywań.

Podtrzymywanie fikcji, kończy się  złymi wyborami, rozczarowaniem, często zniechęceniem. Nieudany start na początku ścieżki nabywania pierwszych szlifów wiedzy zawodowej, źle rokuje dla naszego rynku pracy.

To właśnie rynek pracy weryfikuje przydatność, jak i jej brak dla absolwentów szkół ponadpodstawowych i wyższych.

Dlatego kandydaci pytajcie i wymagajcie rzetelnych informacji, a organizatorzy dni otwartych je uczciwie udzielajcie.

Tego życzymy wszystkim zainteresowanym  i oczywiście trafnych decyzji!

                                                                                                                                                                                                                                                                                         Redakcja Probiznes

 


Probiznes – wspieramy lokalny biznes !


 

#szkoły ponadpodstawowe #edukacja #polska szkoła #rynek pracy #praca #ósmoklasista

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.