Probiznes - Portal Promujący Polską Przedsiębiorczość
   dokumenty do pobranialogowanie dla partnerówinformacjekontaktznajdź nas na Facebook
"Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie." Milton Friedman

Rekrutacja okiem rekruta i rekrutującego, czyli jak nie rekrutować KATEGORIA: Zarządzanie

W czasach, gdy umiejętność pokazania się z jak najlepszej strony w ciągu kilku minut, przesądza o naszym być albo nie być w wymarzonej firmie, ukazuje kilka niepokojących tendencji.
Rynek pracy stał się bardzo wymagający dla pracownika, poszukującego, przedsiębiorcy, właściwie dla wszystkich.Pracodawcy z założenia poszukują najlepszych kandydatów na dane stanowiska. Urządzają wieloetapowe rozmowy kwalifikacyjne, robią testy, w większych firmach przeprowadza się Assessment center, itd.
Niestety bardzo często bywa, że to wszystko na nic.
Jak to wygląda od strony poszukującego pracę w sposób zwyczajowy ?
Człowiek przegląda setki ogłoszeń w prasie, w portalach ogłoszeniowych, pisze oferty i je wysyła. I czeka…Gdy zdarzy się ten długo oczekiwany dzień, gdzie otrzymuje zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną, nerwy tak nim kołaczą,     że ledwo pamięta jak się nazywa i gdzie ma się stawić.
Gdy jako tako dochodzi do siebie, musi czekać nieraz bardzo długo na swoją kolej w łańcuszku oczekujących wybrańców – desperatów, na swoją kolej.
Wreszcie jest wzywany. Stres dochodzi do apogeum. W głowie ma mętlik, wszystko co miał w głowie przygotowane gdzieś się ulatnia. Czuje się goły,     ale nie wesoły.
Przerażony, w głębi duszy chce mieć to za sobą. O co będą mnie pytać?
Zarobki? Doświadczenie? Studia?
Osoba zza biurka, nie wstając prosi o to by usiadł i się przedstawił i pyta po co przyszedł na spotkanie.
I tu zaczyna się schemat. Dlaczego, po co, dlaczego on a nie inni, opowiedz      o doświadczeniach zawodowych, w czym jesteś najlepszy, w czym najgorszy, opisz w pięciu słowach swoje najlepsze cechy, itd., itd………
Po 30 minutach maglowania, człowiek zatraca się w tym szaleństwie nawału pytań, odpowiada jak automat (jeżeli jeszcze jest w stanie), po tej serii ekspresowej kanonadzie idiotycznych pytań, następuje pytanie za 100 punktów.
Ile Pan chciałby, czy Pani chciałaby zarabiać. I tu zaczyna się kolejna paranoja rozmów rekrutacyjnych w większości polskich firm.
Czemu tak dużo, czemu tak mało – widocznie się nie ceni i jest nic nie wart.    Po tym wszystkim człowiek skromnie mówi najniższą krajową i modli się         o szybki koniec, bo ma już dość. Chce już iść stąd jak najdalej.
To co powyżej zostało opisane, to nie proces rekrutacji w krzywym zwierciadle. Niestety bardzo często tak to wygląda i ludzie przeżywający takie pseudo rozmowy, nierzadko już nie próbują. Trwają w bezruchu, bezradności, przerażeni tym, że nic nie są warci.
Bardzo często procesy rekrutacyjne są przeprowadzane przez osoby, łagodnie to ujmując – nie mające zielonego pojęcia jak ma to wyglądać.
Często rozmowy przeprowadza sam właściciel firmy, czy z przyczyn oszczędnościowych (bo specjalista kosztuje), lub z pobudek zgoła innych. Chociażby w mniemaniu, często pokutującym w naszym kraju: „że ja wiem najlepiej”.
Niestety, te błędy w samym procesie kwalifikacyjnym i rekrutacyjnym, powodują nieraz ogromne straty dobrego materiału na pracownika i co za tym idzie, również finansowe.
A jak to wygląda z perspektywy osoby, która dostała za zadanie przeprowadzić cały proces selekcji i rekrutacji.
Jak zwrócono uwagę, zlecono zadanie do wykonania. Czyli przeważnie jest to osoba, która nie ma pojęcia jak to robić, lub jest święcie przekonana, że to bardzo proste i sobie doskonale poradzi.
Setki podań do przejrzenia, zweryfikowania, odłożenia tych najlepszych            i wreszcie zaproszenia na rozmowy. Tyle ludzi, a czasu tak niewiele. Damy radę.
Z netu ściągamy listę pytań, do zadawania kandydatom, niech się wykażą.     Ze dwadzieścia wystarczy.
No to zaczynamy. Wzywać! Imię i nazwisko, Po co, dlaczego? Itd.
Po dwóch godzinach męki dla obu stron, osoba rekrutująca jest blisko stanu rozdwojenia jaźni, mylą jej się osoby, pytania, nie słucha co tam oni gadają do niej, a czasami….. ma wrażenie, że siedzi na miejscu po drugiej stronie biurka.
Dość, stwierdza… Koniec. Na dzisiaj koniec. Reszta jutro niech przyjdzie. Dzisiaj nie przyjmujemy. Co z tego, że przyjechali z daleka. Trudno. Jak chcą mieć pracę, przyjadą znowu.
Zmęczony człowiek, w poczuciu dobrze wykonanej pracy, zbiera papiery wraz   z jakimiś bazgrołami (których nie będzie w stanie odczytać) udaje się na zasłużony odpoczynek.
Na drugi dzień, powtórka z rozrywki.
Gdy wreszcie przetoczyli się wszyscy kandydaci, zaczyna się analiza pospiesznie wykonanych notatek (czytajmy bazgrołów) z których nic nie wiadomo o kandydatach.
Kogo wybrać??? Może ta brunetka, ładna nawet, co tam ona mówiła??? A może ten gość, dosyć wygadany, chyba dużo mówił?
To dopiero dylemat!
Przedstawiona powyżej hipotetyczna inscenizacja procesu kwalifikacyjno-rekrutacyjnego brzmi groteskowo, można by uznać za czysty wymysł.
Przykro o tym pisać, ale tak nie jest.
Bardzo często, rekrutacje prowadzą osoby do tego nie przygotowane.           Nie mające do tego żadnych odpowiednich narzędzi pomocniczych.
Kierując się subiektywnym odczuciem, chwilą i złudnymi domniemaniami decydują o losach ludzi wpływając na ich życie zawodowe, a czasem i nie tylko zawodowe.
Jak firma może pozyskiwać najlepszych kandydatów, kiedy najważniejszy proces szwankuje. Gdy zatrudni się taką osobę, po pewnym czasie jest ona zwalniana i znowu trzeba kogoś znaleźć. I koło się zamyka.
Stracony czas, pieniądze na wyszkolenie osoby, frustracja zwolnionego i nie tylko, same straty.
A mogło być inaczej. Ale o tym kiedy indziej.

                                                                                            Marek Woźniak

TAGI: REKRUTACJA, ROZMOWA KWALIFIKACYJNA, INTERVIEW, ZASOBY LUDZKIE

REKLAMA

Wikpol

OFERTA SPECJALNA

ogólnopolska karta rabatowa

CIASTECZKA (COOKIES)

Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celach funkcjonalnych. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Możesz samodzielnie zarządzać cookies zmieniając odpowiednio ustawienia Twojej przeglądarki. Więcej informacji o cisateczkach znajdziesz tutaj.

KONTAKT

EXIMUS - Centrum Obsługi Biznesu

ul. Gorzkowska 4 | 33-300 Nowy Sącz

tel. 795 665 592 | e-mail: probiznes@probiznes.biz.pl

NIP: 734-17-47-212 | REGON: 492925627

NASI PARTNERZY STRATEGICZNI

synerge.pl eximus.biz.pl webfor.pl netakor.com.pl bogdanski.pl kancelaria-bonkowski.pl